NIebo …


Gdybyś chciała wybrać się
ze mną do nieba –
według wzorów klasycznych
malowane,
na boginkach z Olimpu
kształtowane
wszystko masz…
nawet głosu timbre
wspaniały masz – taki jak trzeba…
ale…
byłoby
jeszcze wspanialej,
gdybyś mnie,
wzorów nieuznającego,
jako wzór poznać i uznawać się dała,
byś życiodajnej, treściwej
wprost z siebie jakże prawdziwej
mąki jak piekarzowi do chleba
dosypała…

… i byłoby wtedy – jak trzeba
gdybyś – zamiast tylko mówić,
że masz na niebo ze mną chęć –
zaczęła mi szeptać o tym w dzień,
a co noc
rytmicznie jak rtęć, połyskując,
drżąc w oczekiwaniu nieba –
sama, na samą o tym myśl
– zaczynała śpiewać…
.
______________________________ mkd ___ IX.2013

.

Niekonsekwencja

Zerwała ze mną …

… kolejny raz

na zawsze, nieodwołalnie……

Trwało zerwanie

czasu szmat

….. tydzień ? ….

“… piramidalne

głupstwo strzeliłam … “

– kolejny raz

pisała do mnie w liście

….” mam wrócić ?

powiedz mi, że tak ,

na zawsze….oczywiście…

kogóż pokochasz tak jak mnie

i któż jak ja zrozumie

wszystkie twe chęci jak nie ja..?

ja przecież wszystko umiem !` … “

….

Argumentami zawsze mnie

przekonać każdy może

Wybaczam więc…

…………. kolejny raz ….

… z inną mi będzie … gorzej ….?

_____________________________________________________ mkd ____ 2008

.

Noblista …

Pisząc – czuwam…
cały czas uważam,
by nie przekroczyć
linii, tej cienkiej linii,
która dzieli
człowieka skromnego
od narcyza…

oceniam się
bardzo krytycznie,
i z rozmysłem pilnuję,
by nigdy się nie zachwycić
tym co robię…

staram się,
by nie zostać przedwcześnie
kawalerem ciężkiego orderu,
ofiarą lekkich mediów,
bon-vivantem, lub
– noblistą…

Niestety –
coraz mniej
piszę kiepskich utworów
i moje szanse
maleją…

.
________________________________ mkd ___ X.2012

.

Obudziłam się …

Obudziłam się
twoim spojrzeniem
ogarnięta… zaspana…
i zapachem twoim otulona
jak kołderką ciepluteńką,
delikatną twoją ręką
rozgrzana…
tak mi dobrze
i tak ciepło nigdy
nie było
hmmm… tak sobie myślę
cicho, cichuteńko…
to – miłość… ?

.
__________________________________ mkd ___ VII.2014

 

.

OPERA …

Znaną w krąg ze swych zalet właścicielkę magla
wybrać się do Opery dopadła chęć nagła.
Czując się przez to lepszą i bardziej światową
– na premierę sąsiadkę wzięła, bufetową.

Ogarnąwszy światowość swą w najlepsze ciuchy
do Opery ruszyły te dwa pięknoduchy – 
by tam, furorę robiąc wyglądem swym wszędzie,
zasiąść na środku prawie w samym pierwszym rzędzie.

Pierwszy raz na spektaklu będąc – nie wiedziały, 
że za kurtyną, którą tuż przed sobą miały, 
czai się zaskoczenie! Zburzył im fryzury
i za uszy wytargał hałas uwertury.

Później, gdy primadonna swoją kantylenę
w jakimś obcym języku śpiewała, i scenę
odegrała, wbijając nóż w swe śpiewne ciało
– poczuły że u siebie w domu lepiej mają.

Gdy powracały damy w domowe pielesze
rzekła jedna do drugiej: Kochana! Się cieszę
że wracamy do domu, bo jak sama przyznasz –
z włoskiego to najlepsza dla nas jest włoszczyzna.

.

_____________________________________________ mkd ____ 2008

Perłopławy …

Jest we mnie,
jak w każdym z nas…
bez rysy – choć nie zawsze bez rys…
bez skazy –
choć dopiero po grzechu bez skaz…
bez łez –
bo sama jak łza.

Drobinka, prapoczątek perły…
jak w muszli perlopławu –
w objęciach duszy drga…

Łatwo ją stracić, ot tak,
gdy niedoceniany jej smak.
Gdy żyjesz ot tak, aby żyć…
choć nie chcesz znać dnia, ni godziny –

dobrze byłoby dbać
i na straży jej trwać…
z nieba nadany skarb
– pieścić…
w głębi swej duszy
jak kod, jak wzór życia umieścić…
uważnym,
wrażliwym,
odpowiedzialnym być

choć odrobinę…

.
_____________________________ mkd ___ XI.2009

Petycja do Pana …

… Nie wydaje sie wam, ze od kilku miesięcy uczestniczymy w jakimś happeningu, nie mogącym sie skończyć we własciwym czasie przedstawieniu, w którym zamiast konkretu i prawdy zastosowano mnóstwo gagów, tricków i wątków rozpraszających błąkającą się w poszukiwaniu sensu publikę, a dziwny, nie stwierdzonego (UFO?) pochodzenia i niestety nie całkiem scientie-fiction scenariusz kosmetyzują na bieżąco jacyś (przysłani z „kosmosu”-?) agenci Imperium… „Alliens„… ?

______________________

Przez swą niedoskonałość
i zmarnowany trud,
przez podłość i niestałość,
kłamstwo i świata brud

brniemy – niedoskonali,
niegodni twoich wrót.
Tym zmarnowania warci
więcej – im więcej cnót,

które tak sławią święci,
wykreowani nam
przez Twórców Niepamięci.
Znasz ich. I ja ich znam.

Ich dusze z wazeliny.
Ich wodzem – zwykły cieć.
On, w obcym nam języku
mówi – co wolno chcieć.

Pokorni, w wazelinie
pełzną, u jego stóp.
Kto nie chce pełzać – ginie.
Nieznany jego grób.

Prosimy cię więc, Panie –
byś zechciał sprawić cud.
Chcemy, byś nas obronił
– Panie. To my – twój lud.

Do ciebie się zwracamy.
Toć to królestwo twe.
Spójrz! Obcy nami włada!
Czy z nami już tak źle?

W powodzi kłamstw toniemy.
Panie! Toć to twój kraj!
Daj Prawdę! Daj Szlachetność!
Opamiętanie daj!

.

_____________________________________ mkd ___  02.I.2010

______________________

Może i można by na Piotrze
wiarę jak na opoce kłaść,
gdyby nie-winne w nim fragmenty,
które na łeb nam mogą spaść.

… Błądził po knajpach jak po chmurach,
i opowieści tysiąc znał;
uwielbiał miód i konfitury,
bo i do dziewczyn pociąg miał.

Mawiali Piotra kumple: Stary!
Nie przesłódź, będzie z ciebie wrak;
lecz Piotr nie zważał, prężył bary
i słodził… wciąż mu było brak!

Aż trafił słodki Piotr na taką
co się na destylacji zna;
sfermentowała go na wino,
nabiła w butlę, rzekła – pa…

Przesłodził Piotr, choć niby wielką
wiedzę miał, lecz – pech to pech
– żeby się przesłodzenia nie bać
mądrym by trzeba być za trzech.

………………………….

… Pełno jest słodkich Piotrów, w końcu
– słodycz.. czy jej dziewczynom dość!?
Mógł sobie Piotr dojrzewać w słońcu…
a nie dojrzeje… Cóż, psia kość…

Piotra przypowieść cenna… U mnie
ten Piotr na Muzę patent ma,
więc mnie i wiersz doceńcie – durnie,
którzy słodzicie gdzie się da.

 

 

.

_____________________________ mkd ___ 2009/ 2016

 

.

Płacz kobiety …

Rozśmieszyłem ja kiedyś kobietę…
Tak… udało mi się… Aż płakała…
Skąd te łzy? Tego nie chcę zgadywać,
jednak… jakże to piękne kryształy

dla mnie, umiejącego docenić.
Gdy spojrzałem, po cichu, znienacka –
tak kłamały,  że nie w stanie zmienić
są niczego… wiem – piękna zasadzka…

Z oczu jej, przymrużonych, w iskierkach
szmaragdowy łez kaskadą błękit
kryształkową scherzonetką płynął
… na wspomnienie tej śmiesznej piosenki… ?

O Tomaszu? Tomaszu – gdzie to masz… ?
Który zgubił coś… ? Pewien nie byłem,
lecz – by piękna tych łez nie utracić
nie spytałem – czym ją rozśmieszyłem…

.
_______________________________________ mkd ____ VIII.2010

.

.

Po co łysemu włosy? …

Po co łysemu włosy?
Bez nich też całkiem ładny.
Z włosami miałby tylko
kłopot – by nie wypadły.

Po co kobiecie miłość,
gdy wszyscy ją kochają?
Dlatego może nie chce
mówić o zakochaniu,

choć w kole(żeńskich) kręgach
słyszeć mi się zdarzyło
że czasem się przytrafi
kobiecie – łysa miłość…

…więc myśli się skłębiają,
że dobrze jest łysemu,
kiedy kobiecie dobrze…
lecz – nie wiadomo czemu…

Znawcy przedmiotu twierdzą,
kiedy się ma ku wiośnie,
że gdy kobieta kocha –
to coś łysemu rośnie…

Pewniejszym jednak wierzyć –
nim myśl nadpłynie płocha
– łysemu i włos się zjeży,
gdy go kobieta pokocha.

.
_____________________________ mkd ___ 2004

Po prostu – niech …

Gdy wiesz, że jesteś już dojrzała –
kochaj się w moich wierszach,
bo może to jak balsam działa
na skołatane serce…?

… Bo może ten, którego pragniesz,
zrozumie mnie… ? Sens wiersza
pojmie i pokocha też… ?
Ty będziesz mu najpierwsza…

… A gdyby któraś inna chciała
kochać się w myślach moich –
miłość niech jej się piękna przyśni,
niech kochać się nie boi…

Ta, która się zakocha w wierszach,
niech śmieje się i szlocha
ale – z radością kocha mnie…
po prostu – niech mnie kocha.

.
_____________________________ mkd ___ VII.2011

Poemat Kilometrowy …

… Dzieło pisane dawno-dawno, tuż po sławetnej najtańszej w świecie i najpotrzebniejszej (dla zadłużonego Państwa) wycieczce do kraju lamy, machu-machu i marychy, na szczyty oszczędzania… znakomite do klaskania w spocone z zachwytu łappki i śpiewania, zwłaszcza w urodziny, imieniny i inne tym wydarzeniom podobne i co raz tańsze rocznice…

Każdemu, komu byłoby nie do machu-śmichu mówię > Hej! DżdźuYouuu! …w wolnym tłumaczeniu z Peru-Andy`jskiego oznacza to prawdopodobnie> Hej! Ty, Polak… keep smilling… :-)
_____________________________________________

Kiedyś, gdzieś, może i w Maczo-Picchu,
cwaniaków drukarzy zgraja
wypromowała cud na papierze
– rolkę, pociechę dla ciała…

Kiedyś, w prastarej wiejskiej “sławojce”
pomysł mi przyszedł do głowy
… i tak stworzyłem dla  potomności
Poemat. Kilometrowy …

Oto me dzieło: Poemat piękny,
w rymach starannie spisany.
Jest poświęcony Paniom i Panom
wiejskiej „sławojce” znanym…

Dla rozwinięcia mego pomysłu
i sprawnych wdrożeń tematu
zwizytowałem Wiejską Wytwórnię
Rolek do Poematu.

Tam, bez potrzeby zmiany matrycy
wdrożono moją instrukcję
– co gwarantuje full-atrakcyjność
każdej plenarnej de_strukcji:

*/ – Poemat cały spisany wierszem
*/ – łatwo się z rolki odrywa.
*/ – jest w regularne ząbki szarpany
*/ – można  do woli używać

Zadbano także o:
*/ – bylejakość
*/ – bzdurność
*/ – nieprzemakalność,
*/ – pełną bezpłciowość
– by zadowolić “sławojkowicza” mentalność.

Poemat w wersjach:
*/ – zasobny  w treści
*/ – oszczędny,
*/ – bawi – nie smuci
*/ – dla profesorów i spin-doktorów
*/ – dla tych, co lubią się kłócić

Wszystkich z Elyty, Yentelygencję
i, z przeproszeniem, Damy
informujemy – specjalnie dla nich
w różu Poemat mamy…

Ci, którzy mają do wyśpiewania
więcej niż mogą odsiedzieć
– cieszyć się będą rolki długością!

O tym powinni tez wiedzieć, że
*/ na kolejnych listkach papieru mieści się pełna zwrotka
– co się z full-satysfakcją winno użytkowników spotkać.

…*/ Wiersz „Biały Ekstra” – jest dla burżujów,
co wierszy nie czytają,
a dla tych z lewa
*/ „Ekstra -czerwony”
– niech też swój komfort mają..

Sam pomysł  wart jest autostrad z rzędem
tysiąca, i – jak liczę –
kilku zegarków albo miliona
kredytów i pożyczek…

Dodrukowywać będzie się więcej,
by móc, gdy przyjdzie pora
(przed wyborami) „Oszczędne Państwo”
móc zaopatrzyć w:

Morał:

Jak miło będzie zamiast obietnic,
które najlepsze na świecie –
równie genialny rodzimy produkt
dać Społeczeństwu, w pakiecie

umiejscowionym w swojskich “sławojkach”,
których hen, w Andach  – nie ma!
Bo tam nie znają naszej wiejskiej
tradycji… ?  Stąd – Poemat !!!

W bez-sens-podróży, gdy smród się smuży,
a kłamstwo służy za schemat
– w keep smilling rolkach Słońce wciąż śpiewa
Kilometrowy Poemat!

______________________________________ mkd ___ V.2008/ V.2014

.

 

« wstecz - dalej »