Hawańska Restauracja …

Hawańska restauracja
i tam – przy swiecach kolacja…
Ty – ponad ich plomykiem
zjawiasz sie… potem znikasz,
aż nagle – tango graja…
takie tango… tango jak ze snu…

… i kiedy tango grają –
już plyniesz w mych ramionach,
cała tym, co sie dzieje
zdumiona… niezbudzona… 
choć ze snu tango grają…
nasze tango… tango jak ze snu…

… w hawańskiej restauracji
ty płyniesz w mych ramionach…
Gdy ja tak lodem płonę
–  ty czas poganiasz w biegu…
Czy zegar ważny taki, 
gdy wszystko plonie… płonie tu!?

Pozwalasz mi – biednemu  
poczuć… i kroki liczysz,
czasu wskazówek pracę
mozolną zauważasz
bardziej niż mnie, choć grają
nasze tango… tango jak ze snu!

Choć niby w mych ramionach
– jeszcze nierozbudzona,  
tak dziwna – wśród plomyków
swiec zjawiasz sie… i znikasz
… z hawańskiej restauracji
… z mego tanga,
… z tanga mego snu…

.

_____________________________ mkd ___ 2007

Jeden komentarz do “Hawańska Restauracja …”

  1. 26 Lut 2010 @ 3:38 pm United Statesosa Poland

    Żal, że znika… chociaż tango, świece, nastrój.
    Tylko w marzeniach sennych czas nie ma znaczenia… w realu tak nie jest.
    Ale … jeśli to miłość….? – zawierzyła bym.

>> Do autora

This blog is kept spam free by WP-SpamFree.