Ballada o Księżniczkach…

Wiem, że marzysz, Księżniczko.
Zadumane twe liczko,
więdnie w oknie twa krasa,
zardzewiała kolasa,
dla nikogo twa klasa,
i tatusiowa kasa
i pozycja, i wdzięki,
i zalety panienki.
Wokół pustka i nicość!
Widać – brak Królewicza…
\
……..refren :-))……..
\
Królewicza mądrego,
w sztukach pięknych biegłego,
co nie pływa za morze,
jest na miejscu, i może,  
i nie tylko w sobotę.
… Ten odłoży pilota,
kiedy tobie ochota 
przyjdzie, pięknie sie skłoni,
i… przed  smutkiem obroni,
a jak by co –
przytuli
i do snu tak otuli,
że Księżniczkę znów zrobi
z takiej jak Ty –
brzyduli.
………………….

Do widzenia, Malutka!
Do widzenia, Księżniczko!
sam fakt, że pragniesz kochać –   
jest już szczęścia zaliczką..

…a po resztę się zgłoszę,
gdy te inne przeproszę,
co zazdrosne nadzwyczaj –
bo też chcą.. Królewicza.
\
……..refren :-))……..
\
Królewicza mądrego,
w sztukach różnych biegłego,
co nie pływa za morze,
jest na miejscu, i ….może….itd…

\
_____________________________________ mkd ___ 2009

4 komentarze do “Ballada o Księżniczkach…”

  1. 09 Sie 2009 @ 6:53 pm United StatesAl.... Poland

    Syndrom księżniczki zniewala w nich samych dostrzeganie, że każda Księżniczka kocha samą siebie w każdym ze swoich Wybrańców.
    Księżniczki nie rozumieją paradoksu przeprosin „…a po resztę się zgłoszę, gdy te inne przeproszę…”, bo dla Nich Wybraniec „…nie pływa za morze, jest na miejscu, i….może….itd…”.

    „Nie ten jest egoistą, kto od ludzi stroni,
    ale ten, kto za bliźnim jak za łupem goni.”
    /Adam Mickiewicz/

    :)
    „Bądź altruistą. Szanuj egoizm drugich.”
    /Stanisław Jerzy Lec/

  2. 09 Sie 2009 @ 7:27 pm United StatesAl.... Poland

    natura księżniczki:

    KIJANKA I BIAŁORYB
    Białoryb pojął za żonę kijankę.
    Jakiś czas żyli spokojnie i szczęśliwie.
    Ale pewnego dnia kijance zaczęty rosnąć nogi i w całym ciele poczuła tęsknotę za twardym gruntem.
    Wtedy zwierzyła się mężowi:
    Słuchaj, mój mężu, muszę iść za głosem wewnętrznym i wkrótce musimy się przeprowadzić na ląd; byłoby dobrze, abyś i ty powoli przyzwyczajał się do takiego życia!
    Ależ kochanie – zawołał wytrącony z równowagi białoryb – co ja biedny zrobię?
    Moje skrzela, moje płetwy…
    Kijanka nie słuchała jednak argumentów małżonka, lecz jękliwym głosem zawodziła w kółko:
    Kochasz mnie jeszcze, czy już nie…
    Naturalnie, że cię kocham – wyznał poddańczo białoryb.
    A więc?! – podprowadziła do oczywistego wniosku.
    I białoryb wyszedł na ląd: po śmierć.

  3. 09 Sie 2009 @ 7:33 pm United StatesAl.... Poland

    małżeństwo z księżniczką:

    USPRAWIEDLIWIENIE
    Żona wracając z wojaży do domu zastała swojego męża w łóżku, baraszkującego z miłą, młodą osóbką.
    Mąż zaczął się usprawiedliwiać:
    – Chciałbym, żebyś posłuchała, jak do tego wszystkiego doszło:
    Gdy jechałem z pracy do domu autostradą, w czasie wielkiej ulewy, zobaczyłem tą miłą dziewczynę, zmęczoną i przemoczoną, więc zaproponowałem, że ją podwiozę. Ale gdy zorientowałem się, że była głodna i bez pieniędzy, przywiozłem ją do domu i przygotowałem jej posiłek, z tej pieczonej wołowiny, o której zapomniałaś w lodówce. Na nogach miała bardzo zniszczone sandały, więc dałem jej parę twoich dobrych butów, których nie nosisz, bo wyszły z mody. Było jej zimno, więc dałem jej sweter, który kupiłem ci na urodziny, a którego nigdy nie włożyłaś, bo kolor ci nie odpowiada?. Jej spodnie były bardzo zniszczone, więc dałem jej parę twoich. Były jak nowe, ale już za małe dla ciebie. I w momencie, gdy dziewczyna opuszczała nasz dom, zatrzymała się i zapytała:
    – Czy jest jeszcze coś, czego twoja żona już nie używa?

  4. 09 Sie 2009 @ 7:37 pm United StatesAl.... Poland

    księżniczka kompromisowa:

    NASZA KOCHANKA….
    Pewne małżeństwo siedzi w restauracji przy kolacji, w pewnym momencie do męża podchodzi piękna kobieta, całuje go namiętnie i mówi:
    — Cześć kochanie, to co, widzimy się dziś wieczorem OK?
    Na co mąż odpowiada:
    — Oczywiście, jesteśmy umówieni.
    Żona patrzy na męża z wyrzutem i pyta:
    — Kochanie, kto to był?
    — To… moja kochanka.
    Żona zszokowana tak szczerą odpowiedzią:
    — Chcę rozwodu…
    — Oczywiście kochanie. Nie ma problemu. Ale pamiętaj, skończą się zakupy w drogich boutique’ach,
    mercedes w garażu przejdzie do historii, no i na wakacje będziesz mogła pojechać najdalej do mamy na wieś… Zastanów się dobrze.
    W tym momencie do restauracji wchodzi znajomy obojga (również żonaty) z zupełnie obcą kobietą.
    Podchodzą do stolika, witają się, on przedstawia swoją partnerkę, wymieniają uprzejmości i odchodzą do swojego stolika.
    Żona pyta się męża:
    — Słuchaj kim jest ta kobieta, która przyszła z Karolem?
    — To… to jest jego kochanka.
    — Eeee…. nasza jest o wiele ładniejsza!…

>> Do autora

This blog is kept spam free by WP-SpamFree.