OPERA …

Znaną w krąg ze swych zalet właścicielkę magla
wybrać się do Opery dopadła chęć nagła.
Czując się przez to lepszą i bardziej światową
– na premierę sąsiadkę wzięła, bufetową.

Ogarnąwszy światowość swą w najlepsze ciuchy
do Opery ruszyły te dwa pięknoduchy –
by tam, furorę robiąc wyglądem swym wszędzie,
zasiąść na środku prawie w samym pierwszym rzędzie.

Pierwszy raz na spektaklu będąc – nie wiedziały,
że za kurtyną, którą tuż przed sobą miały,
czai się zaskoczenie! Zburzył im fryzury
i za uszy wytargał hałas uwertury.

Później, gdy primadonna swoją kantylenę
w jakimś obcym języku śpiewała, i scenę
odegrała, wbijając nóż w swe śpiewne ciało
– poczuły że u siebie w domu lepiej mają.

Gdy powracały damy w domowe pielesze
rzekła jedna do drugiej: Kochana! Się cieszę
że wracamy do domu, bo jak sama przyznasz –
z włoskiego to najlepsza dla nas jest włoszczyzna.

.

_____________________________________________ mkd ____ 2008

Jeden komentarz do “OPERA …”

  1. 25 Lut 2010 @ 1:07 pm United StatesA. S-ka Poland

    …”dwa pięknoduchy
    by tam, furorę robiąc wyglądem swym …”

    Sztafaż sztuczności bywa rozpoznawalny na pierwszy rzut oka,
    natomiast piękna ducha, należy szukać w jego (człowieka) wnętrzu.

    Wiem, to wiersz prześmiewczy; pozdrawiam Poetę. :)

>> Do autora

This blog is kept spam free by WP-SpamFree.