Wiara a życie …

… wciąż i wciąż brudna ręka usiłującą myć na nasz koszt drugą, też brudną… i nagle – cudowna zmiana? zmiana ręki? … tajemnice i odkrycia… i komisje… i festiwal cudów… wszystko cudowne, zamiecione, purchle od śmieci pod dywanem, ocean obłudy i bezkarności, rozlewisko beznadziei i bezczelności, bajoro żenady i wstydu

Jeśli nie macie wstydu – czy to my mamy się wstydzić się za was… ? Czy naprawdę musi być aż tak… ? Czy nie można po ludzku, bez udawania, uczciwie… ?

_____________________________

Ludziom zamiast pseudo cudów – prawdy trzeba.
Tylko prawda nam pozwoli dojść do nieba
Tylko w niebie, wbrew głoszonym przekonaniom
robią cuda – i licencję na to mają.

Nie chcę tu obrazić wiary rządu w cuda
w kraju, gdzie się nawet kryzys nie chciał udać.
Gdzie nie dało się pozbawić wiary w siebie
tych, co czują się nie zawsze w siódmym niebie.

A któż sprawić ma to niebo… ? Radość mamy,
gdy nierobów naszym kosztem odżywiamy?
Czemu w kraju zamiast szczęścia i bogactwa
już dogmatem bezmiar staje się krętactwa?

Tych uczciwych nie zachwyci pyrrusowy,
wciąż sterczący w górę słupek sondażowy.
Nie ulegną mecenasom dziwnych misji
na cmentarzu, w tajnych służbach, w speckomisji.

Nam nie trzeba żadnej wielkiej wiary w cuda –
lecz w to wiary, że bandytom się nie uda
żaden przekręt, żaden szwindel i lewizna.
Że się wreszcie zbój do swoich zbrodni przyzna.

Chyba lepiej, by krzewiło się w narodzie
powiedzenie – mądry Polak nie po szkodzie.
Tylko mądrym dać coś może wiara w cuda.
Oszołomom – precz! I wszystko nam się uda
.

.
_____________________________________ mkd ___ I.2010

>> Do autora

This blog is kept spam free by WP-SpamFree.