Karinka Katarzynka …

…………………….. ot, odrobina fantazji:-)…

____________________

Spotkałem Żabkę Karinkę
i siostrę jej blond – Katarzynkę.
Byłbym ich może nie spotkał,
lecz zgrały się w totka i lotka

Zamiast „szóstki” trafiły po jedynce…
Smutno było Karince Katarzynce,
bo im z płaczem spłynął domek, przy nim staw
pełen marzeń – by tam pływać wpław…
Hałas robiły niemały gdy tak – zawiedzione – płakały…

Inny to by się wkurzył, kazał popływać w kałuży,
lecz nie ja… ja jestem już duży…
… Nie każdy, jak ja, pospieszy by małe blond-żabki pocieszyć…
Taki los – wciąż przygody… skoczyłem za jedną do wody,
i mówię –
– dwie jedynki, to 11 (jedenastka), dziewczynki…
Jeśli już grać – to ze skutkiem… będzie i domek z ogródkiem.
Może blond- Żabki was zdziwię, lecz – mamy alternatywę…
na razie mam plan, działań przykład – z wyobraźni ot, tak – mały wykład:

1/ jedenastka – cóż – było nie było
z jedenastką fruniemy do Rio
a jeśli stworzymy 3-Team – dotrzemy tam nawet tym,
i… oj, będzie się nam moon-dialmiło i będzie z nas super-Trio,
lub

2/ dostrzelmy 10 (dziesiątkę) pif, paf!
– i już mamy „oczko” – jak staw…
… a stawem też spłynąć do Rio jest łatwiej, choć lepiej by było
nam łódką Księżyca popłynąć, bo trochę daleko tam wpław…
Chyba nikt nie jest przeciw, by coś zrobić totko- losowi na złość?

… Jeśli się boicie w Rio deszczu –
by uniknąć w Rio z deszczu wytrzeszczu
podarujcie mi tę jedną jedynkę
z tych wygranych przez Żabkę-Karinkę;
… z drugiej z Kaśką zrobimy  parasol,
pojedziemy w całą piątkę do lasu
nawet może w Tatry lub w Bieszczady
bo na takich jak my nie ma rady…
i na trochę zaginiemy tam, bez płaczu, śladu…
od czwartkowej moon-dialowej kolacji do…

……………………………. do czwartkowego obiadu…… ?

 

.
__________________________________________ mkd ___ VII.2014

.

>> Do autora

This blog is kept spam free by WP-SpamFree.